środa, 10 października 2012

03. Narry / Zapowiedź


03. Narry

Akcja: zima / wiosna 2012

Miejsce akcji ; Anglia , Londyn

Gatunek : romans, obyczajowy

Bohaterowie: Niall Horan, Harry Styles, Zayn Malik (epizodycznie) i inni

Bromance: Narry ( Niall + Harry )

Perspektywa: Niall

Tytuł: "Addicted of love? "

Streszczenie: Niall nie ma domu - zbankrutował, aby zarobic na swoje uzależnienie - narkotyki musi sypiac z nieznajomymi mężczyznami ,zawsze po wizycie ma liczne zadrapania, siniaki. Zayn - jego "przyjaciel" go do tego wszystkiego wciągnął, sprzedaje mu narkotyki i to on jest szefem tego "biznesu" . Któregos dnia przychodzi do niego klient ze złamanym sercem. Niall'owi kojarzy się ów chłopak. Czy pomoże on Niall'owi? A co jeśli przez niego będzie miał jeszcze więcej ran niż zwykle? Dlaczego w ogóle przyszedł on do niego przyszedł?


Od Autorki: Hahah to was zaskoczyłam ;o nie byłam dzisiaj w szkole i miałam czas i takie tam. W tym One Shocie będzie +18 więc noo wiecie jeśli ktoś nie chce czytac nie musi. Mam napisane już połowę albo 1/3 . Jeśli chce ktoś byc informowany niech zostawi w komentarzu gg lub tt . Bierzcie udział w ankiecie .  To tyle dziekuję ! Pozdrowienia Xxxx 






wtorek, 9 października 2012

02. Larry


1. No siemka, przepraszam że tak późno.
2. Następnym One Shotem będzie Narry
3. Dziękuję za tyle wejśc :)
4. Pytania możecie kierowac tutaj : http://ask.fm/Bejjbee  lub na tt: @Zaawsze_Spoko lub na gg: 36444496.
5. Przepraszam za wszelkie błędy.
6. Zostawiajcie komantarze, do następnego . Enjoy !


02.Larry

"To cut wrist"

Biorę do ręki czajnik z wrzącą wodą i zalewam herbatę owocową. Obracam się o 180 stopni podchodzę do stołu i podje kubek gościowi.  Ma on brązowe loczki ,zielone oczy, piękne dołeczki w policzkach gdy się uśmiecha. Wymarzony chłopak.
-Dziękuję Louis że się mną opiekujesz.-powiedział zachrypniętym głosem
-Nie ma sprawy ,poczekaj pójdę po termometr i zmierzę ci gorączkę.
-Yhyy.-wstaje od stołu i idę do jednej z szafek ,wygrzebuję z tamtąd termometr. Wracam z powrotem do chłopaka i podaje mu go. Wkłada go do ust, po kilkunastu minutach słyszymy pikanie urządzenia, chłopak wstaje z krzesła, idę do niego i wyciągam mu z ust termometr wskazuje 37,1 stopni. Już jest lepiej. Podnoszę  na niego wzrok zaczyna się do mnie niebezpiecznie zbliżac gdy w końcu dotyka moich u.............


*dryn dryn dryn*
Przklęty budzik, od tygodnia nachodzą mnie mniej więcej takie sny ,ale zawsze w tych snach jestem ja i ten koleś. W życiu go na oczy nie widziałem, no ale szczerze lub na nieszczęście to wątpie żeby ktoś taki istniał. Nie ja to wiem.
Chodzę na studia psychologiczne, razem z moim przyjacielem - Liam'em ,wykłady zaczynają się  za godzinę. Ubrałem się w miętowe rurki, biało-czarną bluzkę w paski i czarne vansy. Zjadłem szybkie śniadanie i wyszedłem z domu wcześniej zabierając torbę na jedno ramie. Li mieszka obok mnie co jest dla mnie ogromnym plusem ponieważ nigdy nie spędzam wieczoru samemu. Dwa tygodnie temu zerwała ze mną dziewczyna-Elenaor,jest modelką. Stwierdziła że potrzebuje kogoś sławnego kto mógłby ją sponsorowac. No wiecie ja sławany nie jestem. Nadal ją kocham ,a ona mnie chyba nigdy nie kochała, zawsze mi mówiła że mam niesamowity głos i powinienem iśc do X-Factor'a ,zawsze jej powtarzałem że to nie dla mnie, ale ona nadal mówiła że powinienem że taki głos nie powinien się marnowac. Może chodziła ze mną dlatego bo myślała że pójdę do tego cholernego programu i jakimś cudem wygram to stanę się sławny ,a ona przy okazji bardziej...Kochałem ją najbardziej na świecie dawałem jej wszystko co potrzebne.

Rozpoczął się jeden z wykładów, opowiedziałem Liam'owi o moim kolejnym śnie z tym chłopakiem. Powiedział tylko że jest to przypadek, że na pewno nikt taki nie istnieje i ja mu wieżę ,bo Liam ma zawsze racje. Mamy dzisiaj zajęcia do 6, tego dnia tygodnia najbardziej nie lubię-poniedziałek. Znienawidzony przez wszystkich, nie dośc że to dopiero początek tygodnia to mam jeszcze tak długo zajęcia. Jak oni mogą nas tak dręczyc?! Doobra nie użalam się nad sobą. Jak zwykle wykładowca z psychologi zaczął zadawac mi jakieś pytania wzięte z kosmosu. Nie pała do mnie miłością z resztą wzajemnością.

Godzina 05.59 p.m ,jeszcze minuta i zakończę swoje dzisiejsze męki. Jest wyczekiwana godzina, spakowałem swoje rzeczy do torby i udałem sie za przyjacielem do wyjścia. Wyszliśmy ze szkoły .
-Wpadniesz dzisiaj do mnie?-zapytałem gdy juz staliśmy pod jego domem.
-Nie mogę ,przyjdą do nas jacyś goście na kolacje w której muszę uczestniczyc. -zrobił zawiedzioną minę.
-Okej, nie ma sprawy może się pouczę. To do jutra, nie zaśpij.-przytuliłem się do niego i poszedłem do swojego domu. Otworzyłem drzwi kluczem i na wejściu od razu zrzuciłem torbę na ziemię. Ściagnąłem płaszcz i buty i udałem się do kuchni, aby coś zjeśc. Otworzyłem lodówkę, która zaświeciła pustkami. Zapomniałem zrobic zakupów. Ja już nie wyrabiam. Z lekkim poirytowaniem z powrotem ubrałem płaszcz i buty i wyszedłem z domu wcześniej zabierając pieniądze. Postanowiłem iśc do Tesco było ok 30 minut drogi pieszo nigdzie się mi nie śpieszyło więc po co mam iśc do jakiegoś spożywczaka gdzie są tylko 4 produkty? Nie dzięki. Włożyłem do uszu słuchawki włączyłem utwór Maroon 5 - One More Night ,serio podziwiam tego kolesia za głos.

Chodzę pomiędzy regałami myśląc co zjeśc na kolację, nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy w szczególności ,że jestem marnym kucharzem. Zakupiłem parę mrożonek, jakieś inne produkty spożywcze i wyszedłem z siatkami ze sklepu, dochodziła 08.00 p.m robiło się już ciemno ,coraz mniej ludzi wychodziło z domów,co było nawet dla mnie lepsze bo nie musiałem zderzac się co chwila z kimś. Chciałem przejśc przez pasy co poszło mi dzisiaj niezwykle szybko, po chwili byłem już na drugiej stronie . Nie śpieszyłem się do nauki ,zazwyczaj zaczynam uczyc się o północy i kończę nad ranem a w weekend odsypiam. Moja tradycja. Nagle poczułem jak ktoś uderza mnie w ramię spojrzałem na chłopaka . Biegną . Na rękach miał szarego kotka. Powiedział pośpieszne "przepraszam" i pobiegł dalej ,lecz nie za daleko bo zachwiał się podejrzewam że zakręciło mu się w głowie i upadł. Podbiegłem do niego, sprawdziłem tętno, żył. Zadzwoniłem po pogotowie. Chłopak miał kręcone brązowe włosy nic więcej nie widziałem. Coś przykuło moja uwagę na nadgarstku miał bandaż który przesiąkał krwią. Ciekawi mnie tylko dlaczego uciekał. Wziąłem jak myślę jego zwierzaka na ręce.Przyjechało pogotowie.
-Mogę jechac z wami?- pierwsze co zrobiłem to zapytałem się o to.
-Przepraszam nie ma miejsca, niech pan wezwie taksówkę i przyjedzie do szpitala im Królowej Elżbiety.
-Dobrze.-postanowiłem pierwsze zabrac kota i zakupy do domu. Pobiegłem chciałem jak najszybciej wiedziec co z tym chłopakiem będzie.

Jestem w tym przeklętym szpitalu wszędzie jest tak biało, śmierdzi wybielaczem i innymi chemikaliami. Nienawidzę szpitali ale kto je lubi? Siedzę na niewygodnym krzesełku przy sali nr. 69 i czekam aż doktor coś mi powie. Przestałem liczyc sekundy, minuty, godziny. Chciałem jak najszybciej czegoś się dowiedziec. Nie znałem nawet imienia tego chłopaka, ale czułem się za niego odpowiedzialny. Drzwi od sali otworzyły się a w nich stanął lekarz momentalnie poderwałem sie z krzesła.
-Co z nim?-zadałem bardzo szybko pytanie, nie zdziwił bym się jakby nawet treści ów zdania nie zrozumiał.
-Jesteś kimś z rodziny?-zapytał
-Nie. Nikim dla niego nie jestem ale chciałem się czegoś dowiedziec, no bo widzi pan nie często ktoś na twoich oczach mdleje.
-Przykro mi nie mogę panu niczego powiedzec .
-No proszę czuję się za niego odpowiedzialny.
-Nie wiem czy powinienem. Dobra niech stracę, chłopak jest w ciężkim stanie, nie miał przy sobie żadnych dokumentów.Miał głębokie nacięcia na nadgarstku i wiele blizn. Nie wybudził się jeszcze ze śpiączki. -z każdym słowem było mi go szkoda.
-A ile może ona potrwac.
-Może wybudzic się w każdej chwili nawet teraz albo...
-Albo?
-ehh... może się nigdy nie obudzic.- słowo "nigdy" odbijało się echem w mojej głowie. Nie chciałem aby ten chłopak umarł wyglądał na minimum 17 lat a nie więcej niż 19. Miał całe życie przed sobą.
-A mogę do niego zajrzec?
-Raczej nie.
-Przecież nikogo raczej nie ma .
-Okej ale nie za długo.-udałem się w stronę sali ,otworzyłem drzwi ,przeszedłem przez próg, bałem się zobaczyc tego chłopaka . Nie wiem dlaczego. Usiadłem na krzesełku obok łóżka, wyglądał tak niewinnie, ale miałem wrażenie jakbym już gdzieś widział. Wpatrywałem się w jego twarz, przypominał mi kogoś. Po 10 minutach myślenia gdzie juz go widziałem przyszedł lekarz i "grzecznie" wyprosił mnie z sali. Udałem się w kierunku domu i przypomniałem sobie o tym kocie który on miał na rękach. Skręciłem jeszcze do TESCO kupic mu karmę. Na szczęście ze szpitala nie było daleko zakupiłem produkt i zamówiłem taksówkę . Po paru minutach już otwierałem drzwi kluczem . Przy drzwiach siedział ten słodki kociak, poszedłem do kuchni,otworzyłem półkę wyciągnąłem z niej talerzyk i nałożyłem na niego trochę karmy. Kotem zjadł ją bardzo szybko, pewnie był głodny. Dochodziła 11p.m postanowiłem się pouczyc na jutrzejsze wykłady i inne pierdoły związane ze szkołą czy może raczej ze studiami. Wziąłem ze sobą kota do sypialni usiadłem na łóżku po turecku i wyciągnąłem zeszyty i inne pierdoły z torby . Wziąłem podkreślacz i zacząłem moją naukę. Kot usiadł obok mnie a po chwili ułożył się do spania.

Wtorek - drugi dzień tygodnia który przeklinam, skończyłem naukę o 5 a.m ,czyli spałem 2 godziny razem z kotem .Ponownie miałem dziwny sen z zielonookim chłopakiem coś tam że byliśmy w jakimś domku nad morzem. Po przyjściu z wykładów postanowiłem pójśc do szpitala, ubrałem się ,wykonałem poranne czynności zjadłem szybkie śniadanie ,dałem kotu jeśc i wyszedłem z domu do przyjaciela. Czekał już na mnie przy bramie, ze skwaszoną miną.
-Hej co cytrynę jadłeś? -przytuliłem się do niego, inni mogą to trochę inaczej odebrac ale my zachowujemy sie tak od zawsze. Więc no wiecie mam ich w poważaniu.
-Nie ,mam kiepski humor. Co wczoraj robiłeś?
-A no właśnie...-opowiedziałem mu cały wczorajszy dzień ze szczegółami ,wybłuszał oczy z każdym wypowiedzianym przeze mnie zdaniem.
-I co ten kot jest u ciebie?-zapytał gdy już się wszystkiego dowiedział
-Tak,ale wiesz co wydaje mi się jakbym już gdzieś go widział,ale nie mogę sobie skojarzyc .A właśnie pójdę dzisiaj do szpitala, od razu po szkole wstąpisz do mnie i nakarmisz kota?
-Nie ma sprawy.
-Masz te klucze?-zapytałem ,kiedyś dałem mu zapasowe klucze do mieszkania.
-Tak,mam.


Siedzę obok łóżka chłopaka, lekarz pozwalał mi go odwiedzac jako że nie wiadomo kim on jest i nikt go nie odwiedza. Jeszcze się nie wybudził ,jego stan się wystabilizował. Złapałem go za dłoń, taki odruch. I zacząłem wpatrywac się w jego zamknięte oczy. Ma takie przyjemne w dotyku dłonie. Dłoń którą trzymałem drgnęła,lekko się wystraszyłem, spojrzałem na nasze dłonie splecione razem a po chwili ponownie na twarz, powoli otwierał oczy i zamknął je z powrotem. Wpatrywałem się w niego z niedowierzaniem, ścisnął moją dłoń i otworzył oczy. Rozglądał się po sali i spojrzał na mnie . Uśmiechnął się . Miał słodkie dołeczki w policzkach. Wybiegłem z sali. Powiedziałem lekarzowi że się wybudził i szybko pobiegnąłem do domu . Zadzwoniłem jeszcze do Liam'a aby jak najszybciej był u mnie. Po 10 minutach otwierałem drzwi, Liam już na mnie czekał.
-Co się stało?-zapytał podenerwowany
-...Ten...chłopak..-jąkałem się
-Co?
-To ten z moich snów.
-Że co?
-No mówie ci obudził się miał takie same oczy jak on , takie same dołeczki w policzkach, takie same włosy, że ja wcześniej nie skojarzyłem. -z wrażenia usiosłem na kanapie.
-Wow. I co zrobiłeś?
-Uciekłem.
-Co dlaczego?! -zaczął sie denerwowac nie moja wina że spanikowałem- Pójdziesz tam jutro.
-Nie wiem czy dam rade.
-Musisz masz jego kota.-jak na zawołanie kot przyszedł do mnie i usadowił się u mnie na kolanach. Zacząłem myślec nad tym wszystkim i wywnioskowałem że raczej muszę tam iśc a nawet chce. Tylko co ja mu powiem? Że śnił się mi po nocach i jak się obudził to zrozumiałem że to on mnie nachodził w snach. Bardzo oryginalne.

Jestem świeżo po zajęciach ,idę prosto do szpitala ,denerwuję się. Możecie powiedziec że to głupie i macie racje . Dlaczego się denerwuje. Doszedłem do szpitala nadal nie lubię tego miejsca Udałem się pod salę w której ostatnim razem z niej "zwiałem". Stanąłem przed drzwiami i wziąłem głęboki oddech i złapałem za klamkę nacisnąłem na nią i popchnąłem drzwi.Przeszedłem przez próg i spojrzałem na łóżko gdzie znajdował się TEN chłopak, patrzył w moją stronę a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Udałem się w głąb sali i usiadłem na krześle. Nie wiedziałem co mam powiedziec. Nawet go nie znam a się denerwuję. Z rozmyśleń wyrwał mnie ochrypły głos.
-Dlaczego w tedy uciekłeś?-podniosłem na niego wzrok, spojrzałem mu w oczy. Zdecydowanie jest to ten koleś z moich snów.
-Nie wiem.-odpowiedziałem po chwili zastanowienia
-Okej? A kim jesteś?
-Louis wpadłeś na mnie.
-A tak wiem przepraszam.-miał naprawdę śliczny głos-A tak w ogóle Harry. Czyli jak na ciebie wpadłem ,nie wiesz gdzie jest mój kot?-zapytał trochę zdenerwowany
-U mnie w domu.-uśmiechnąłem się do niego, odwzajemnił uśmiech - A może mi powiesz dlaczego w tedy uciekałeś z kotem cały w ranach?
-To długa historia.
-Mamy czas.

Perspektywa Harry'ego

-Mamy czas.-uśmiechnął się do mnie słodko, miał taki przyjemny uśmiech.
-Dobrze. -czułem że mogę mu zaufac. -Tylko od razu ostrzegam ,jestem gejem.-najpierw na jego twrzy malował się szok ale później ponownie się uśmiechnął
-Mi to nie przeszkadza.- dzięki Bogu.

* przeszłośc *


Stałem nad czerwoną już od krwi umywalką z żyletka w ręce, czemu jestem aż takim idiotą?! Nadal wierzę że ON mnie kocha, a przyłapałem go już na zdradzie dwa razy nie raz ,ale dwa! A ja nadal ślepo wierzę w jego słowa. To dlatego że jestem w nim ślepo zakochany, on jest dla mnie jak kokaina dla narkomana. Usłyszałem trzask drzwiami, szybko owinąłem nadgarstek bandażem ,umyłem umywalkę z własnej krwi i wyszedłem z łazienki wcześniej spłukując wodę w toalecie żeby nie nabrał żadnych podejrzeń. Udałem sie do NASZEJ sypialni i to co tam zobaczyłem już totalnie mnie wkurwiło, nie mam już siły. Obciągał jakiemuś facetowi.
-Nie przeszkadzajcie sobie.-nie zwrócił nawet na mnie uwagi, wszedłem do pokoju wziąłem mojego kochanego kota na ręce i jak najszybciej wybiegłem z mieszkania nie biorąc nawet żadnych ubrań. Przysiągłem sobie że już nigdy więcej tam nie wrócę.Tego już za wiele, spędzę dzisiejszą noc w parku na ławeczce. Biegnąłem przed siebie nie patrząc gdzie biegnę nogi same mnie niosły, przebiegnąłem przez pasy i szturchnąłem kogoś ramieniem, nie odwracając się zawołałem "przepraszam" chciałem biec dalej ,ale zachwiałem się ,zakręciło się mi w głowie, upadłem.

*koniec przeszłości i perspektywy Harry'ego*

-No więc to by było na tyle.- zasmócił się , po chwili po jednym z policzków spłynęła samotna łza. Usiadłem na skraju łóżka i przytuliłem mocno do siebie.Zaczął płakac. Moja koszulka którą miałem na sobie stawała się mokra ,co mi nie przeszkadzało. Czułem że muszę mu pomóc i byc przy nim. Pocałowałem go we włosy. Nagle dostałem olśnienia.
-Hereh...a gdzie będziesz teraz mieszkac?-odsunąłem się od niego, spuścił głowę.Zrobiło mi się go strasznie żal. -Możesz mieszkac u mnie.-pokręcił przecząco głową.
-Nie Lou ,nie będę ci siedział na głowie.
-Przecież mój dom jest duży a i tak prawie w ogóle mnie w nim nie ma , no proszę.-najwyraźniej zastanawiał się nad moją propozycją.
-Nie wiem..
-Nie daj się tyle prosic.-podniósł głowę i szeroko się do mnie uśmiechnął co miało jak myślę znaczyło "tak". Miał takie słodkie dołeczki w policzkach. I pomyślec że taki facet jest gejem. Taki czyli przystojny ,z poczuciem humoru mimo że znam go krótko to wydaje się byc całkiem w porządku. -Kiedy cie wypisują?
-Em.. jutro.
-Okej więc będę u ciebie o 11.

Leże na łóżku rozmyślając o Harry'm był taki... nie wiem jak go określic. Dowiedziałem się o nim dużo m.in.Ma na imię Harold Edward Styles, ale nie lubi gdy ktoś mówi do niego Harold ,to będzie miał problem bo już zacząłem do niego tak mówic , ma 18 lat urodzony w Homes Chapel, ma starszą siostrę, pracuje w cukierni. I inne różne rzeczy. Postanowiłem jutro nie iśc na wykłady. Napisałem już sms'a do Liam'a żeby na mnie nie czekał, oczywiście został już poinformowany o moich planach związanych z Harry'm i popierał mnie w nich co mnie naprawdę ucieszyło.

Wstałem rano o 10 żeby się przyszykowac, ciekawe dla kogo ?! "Przyznaj sie Louis on zaczął cie pociągac." "Nie w cale nie! Nie bo po co." Takie to rozmowy ze swoim zrytym mózgiem przeprowadzałem cały ranek. Serio mam zrytą psyche. Wyszedłem z domu, wcześniej chciałem jak najszybciej go zobaczyc. W przeciągu pół godziny na piechtaka byłem w szpitalu. Od godziny 11 zaczynają się wypisy tak wiec zostało 15 minut. Wszedłem do sali.
-Haroldzik-uśmiechnąłem się do niego
-Boo-Bear.-odwzajemnił uśmiech ,powiedziałem mu też co nieco wczoraj o mnie tak więc z tąd wie jak mama mnie kiedys przezywała.
-Mówiłem ci żebyś tak do mnie nie mówił.-powiedzieliśmy równocześnie. Wybuchnęłliśmy śmiechem.
-A nie mówiłem ci tego mam tylko jedną sypialnię ,ale duże łóżko wiec jakby ci to nie przeszkadzało..-nie pozwolił mi skończyc
-Jasne nie ma sprawy. Będę musiał iśc do wcześniejszego domu po jakieś ubrania.
-Aa no przecież, w jakich godzinach zazwyczaj nie ma go w domu?-zapytałem ,nie chciałem aby się z nim spotkał
-No jakoś teraz.
-Okej czyli pójdziemy tam jak cie wypiszą .

Wpakowaliśmy ostatni sweter należacy do mojego współlokatora do torby. Wyszliśmy z budynku i pochłonięci rozmową nie wiadomo kiedy dotarliśmy do domu. Otworzyłem drzwi kluczem i przepuściłem Hazze w drzwiach, ściągnęłliśmy z siebie niepotrzebne ubrania .
-Kici kici-zaczął "wołac" kota ,który juz po chwili był obok niego. Wziął go na ręce i zaczął go do siebie przytulac. Widac że kocha koty.
-To co na obiad?Tylko powiedz mi że umiesz gotowac.
-No wiesz potrafię gotowac.
-Yeah mam własną kucharkę.-zaśmiałem sie za co on zmroził mnie wzrokiem. Uniosłem ręce w geście obronnym a po chwili wybuchnęłliśmy śmiechem. Przy nim zapomniałem nawet o Elenor którą dzisiaj widziałem ale pomińmy ten fakt.

Dochodziła 3p.m co oznaczało że Liam powinien za chwilę u mnie byc z notatkami z wykładów. Co mnie cieszyło siedziliśmy na razie w trójkę na kanapie czuli ja , Harold i kot. Usłyszałem kroki należące do Liam'a chodził w taki specyficzny sposób.
-Nareszcie.Ile można?- zrobiłem smutna minę
-No przepraszam że pofatygowałem sie do ciebie i specjalnie robiłem notaki.-zrobił naburmuszona minę.
-No przeprosimy przyjęte. A więc tak Liam to jest Harry, Harry to jest Liam . -przedstawiłem ich sobie.-Chcesz coś do picia?
-Herbate-odpowiedział po chwili namysłu
-A ty Harry?
-Emm.. też.-uśmiechnął sie, powinien miec zakaz uśmiechania sie.

Liam z Harrym widocznie sie polubili nastał już wieczór leże z Harrym w jednym łóżku i myśle. Nad niczym ciekawym nad całym moim życiem które okzało się totalną klapą.
-Louis dziekuję- usłyszałem ,odwróciłem sie na bok aby spojrzec na Harry'ego
-Za co?
-Za wszystko ,za to że mnie uratowałeś, za to że przyjąłeś mnie pod swój dach , za to że jesteś.-jak miło jaki on jest kochany. Uniosłem się na jednym ramieniu ,przybliżyłem się ku niemu chciałem go pocałowac w policzek ,ale chłopak nie wiedząc co sie dzieje odwrócił sie tak że pocałowałe go w usta, tak też rozpoczęłliśmy nasz zachłanny pocałunek który mi się podobał. Miał takie delikate usta, cały był delikatny. Rozchwyliłem wargi dajac mu znak ,że może działac dalej, zaczęła się nasza "bitwa" na języki. W śroku czułem motylki ,nigdy czegoś takiego przy El nie czułem. Czy to dziwne? Z pewnością, uszcześliwia mnie chłopak. Przerwaliśmy pocałunek aby nabrac powietrza do ust . Spojrzałem na niego kontem oka - uśmiechał się.
-Em. przepraszam-odezwałem się drżącym głosem. Chłopak spojrzał mi w oczy i uśmiechnął sie ukazując szereg białych zębów i słodkie dołeczki w policzkach.
-Nic się nie stało.


*dryn dryn*
Obudził mnie dźwięk tego jakże "kochanego" urządzenia zwanego budzikiem. Spojrzałem na druga strone łóżka nie było go tam. A co jeśli uciekł bo wczoraj go pocałowałem? Tylko nie to szybko sie ubrałem i udałem sie do kuchni gdzie przywitał mnie zapach jajecznicy. Odetchnąłem z ulgą bo nie uciekł. Curly - tak zacząłem go nazywac ,krzątał sie po kuchni w szarych dresach bez koszulki, miał idealną klatę. Ale dlaczego sie mu przypatruje jeśli ja jestem w 100% hetero. Prawda? Sam już ledwo w to wierze.
-Dzień dobry.-przywitał mnie i przytulił ,co bardzo mnie zdziwiło. Czułem dreszcze to przez niego.
-Dzień dobry. Idziesz dzisiaj do pracy?-zapytałem siadając do stołu
-Tak na 11.-nie rozumiałem
-To po tak wcześnie wstałeś?-zapytałem mróżac ocz
-Żeby zrobic ci śniadanie.czy już wspominałem jaki on jest kochany
-Ehh.. Herreh mogłeś jeszcze spac. O której kończysz?
-O 17.
-Super, ja też pójdziemy później na spacer?
-Okej


Wyszliśmy z domu udając się na Most który nie miał nazwy, nie był on zbyt duży, na jego balustradach były doczepiane kłudki,. Droga zajęła nam około 20 minut ,cały czas rozmawialiśmy. Stanęłliśmy na środku mostu i zaczęłliśmy obserwowac zachód słońca.
-Jakie jest twoje marzenie Lou? -to pytanie mnie zdziwiło, nie spodziewałem się czegoś takiego .
-Dlaczego pytasz?-zapytałem, musi miec jakis powód.
-Po prostu.
-Hmmm.. myślę że chce w końcu znaleźc osobę która kocha mnie nad życie tego tylko chce. -Curly uśmiechnął się szeroko, odwrócił się do mnie przodem, stykaliśmy sie klatkami piersiowymi,czułem jego delikatny zapach, nie perfum tylko jego. Spojrzał mi głęboko w oczy i zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżac, pocałował mnie, nie tak jak wczorajszej nocy ,tylko z miłością, oddałem jego pocałunek, czułem jak nogi uginają się pode mną. Odsunęłliśmy się od siebie, ponownie spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział.
-Kocham cie, jak jeszcze nikogo, to nie jest zauroczenie, pierwszego dnia jak cię zobaczyłem to już się zakochałem , to była miłośc od pierwszego wejrzenia, nigdy w coś takiego nie wierzyłem ,ale się po prostu zakochałem.-odebrało mi mowę ,koleś w który śnił mi się po nocach,wyznał mi miłośc.
-Też ciebie kocham Hazz.-pocałowałem go krótko. Gdy się od siebie odsynęłliśmy chłopak wyciagnął z kieszeni czarnego markera i kłudkę, napisał na niej "Larry for ever"
-Co to Larry? -zapytałem nie zbyt rozumiejac
-Połączenie naszych imion. - Herreh przyczepił kłudkę do balustrady.



Chodziło mi o coś mniej więcej takiego tylko była tam tylko jedna . 

czwartek, 27 września 2012

02. Larry / Zapowiedź


Tytuł: "To cut wrist"

Akcja: zima/wiosna 2012

Miejsce Akcji: Anglia: Londyn

Bohaterowie: Louis Tomlison (Boo-Bear, Lou, Loueh), Harry Styles (Herreh, Hazza, Harold), Liam Payne (Li) i inni

Bromance: Larry (Louis & Harry)

Gatunek:Romance, dramat ( ? ) 

Opis: Louis'owi każdej nocy śni się tajemniczy chłopak z lokami każdy sen opowiada swojemu najlepszemu przyjacielowi : Liam'owi. Pewnego dnia na przejściu dla pieszych wpada na tajemniczego chłopaka. Który z niewiadomych przyczyn mdleje, tuż obok niego. Czy Louis w pore zadzwoni po pogotowie? Czy może sam go uratuje? A co jeśli nie zdąrzy?

Od Autorki: Witajcie ! Mam dla was Larry'ego tym razem nie będę dzielic tego na części. Mam nadzieję że wam się spodoba . Nie wiem kiedy pojawi sie całośc, ale powiem wam tyle że już zaczęłam mam nadzieję że wszystko pójdzie po mojej myśli . Co do tego dramatu jeszcze nie wiem.. Dlatego jest tam pytajnik. To wszystko do zobaczenia !! Ahaa i czyta to ktoś w ogóle?

poniedziałek, 24 września 2012

01. Ziall-cz 3 (ostatnia)



Po 1 . Siemka ! Przybyłam do was z ostatnia częścią One Shota o Ziall'u przygotujcie się bo jest bardzo dłuuuga pisałam ja ok 4-5 godzin . Jeśli macie jakieś pytania prosze kierowac je tutaj http://ask.fm/Bejjbee lub na tt : @Zaawsze_Spoko lub na gg :36444496
Po 2. Następny One Shot bd o Larry'm sami zagłosowaliście - głosujcie dalej w ankiecie .
Po 3. Nie wszystkie zakończenia bd Happy Endem ale trudno mi kogoś uśmiercac czy coś takiego..
Po 4.Przepraszam za błędy ortograficzne interpunkcyjne i inne możliwe.
Po 5.  Można by powiedziec ze jest tam scena +18 ale raczej nie , nie miałam pomysłu jak by to napisac po prostu tam się zacięłam i można powiedziec że troche to ominęłam postaram się pisac w innych one shotach to bardziej ze szczegółami obiecuje wam to.
Po 6. Nie mam c z kreską u góry więc za to przepraszam. A i wiem że jest tutaj duuuużo dialogów ale nie miałam czym to zastąpic -.-
Po 7. To chyba wszystko ale się rozpisałam.. Zapraszam do czytania ^ ^  Aha i zostawiajcie komentarze nawet te złe. Enjoy !



Wyszliśmy z przed budynek i ciszą między nami poszliśmy w strone parku. Jakoś nie specjalnie miałem zamiar z nim rozmawiac nobo niby o czym? Ale ciekawiło mnie po co chciał ze mną spędzic ten dzień ?! Noo wiecie na geja mi nie wygląda a nawet jeśli by nim był to co by go we mnie pociagało ,pewnie mój aparat ortodontyczny. Czujecie ten sarkazm? Ja tak.. Więc doszliśmy do parku ,chłopak włożył ręce do kieszeni sam się mi nie dziwię zimno jest jak na wrzesień. Nie żebym się mu przyglądał czy coś po prostu rzuciło się mi w oczy gdy poruszył się w inny sposób niż chodzenie, tak wiem to zdanie było bez sensu.
Usiedliśmy na ławce gdy ciszę przerwał Zayn, co bardzo mnie zdziwiło.

-Wiesz że żałuję że rozwaliłem ci tą gitarę nie?- to pytanie powiedział prosto w moje tęczówki aż mnie ciarki przeszły.
-Wiem, ale wiedz że ta gitara to najważniejsze co miałem a ty mi ją zniszczyłeś.-nie chciałem mówic tych słów w jego oczy wiec wzrok skierowałem na swoje buty, wiem że to nie była w 100% jego wina bo ja też powinienem uważac jak chodzę ,ale w większości to była jego wina trzeba było nie biegac.
-Niall co ja mam zrobic żebyś mi to wybaczył? -przygryzłem wargę , zdałem sobie sprawę że może mu wybaczyłem ale napewno nie całkowicie, to przez ten list nikt nie chciał aż tak bardzo abym przyjął jego przeprosiny. No ale popatrz jak ty byś zareagował gdyby ktoś ci zespuł najcenniejszą rzecz jaką posiadasz ? No właśnie ,ale przeprosił i sie stara, ehh..
-Nie wiem .-powiedziałem co mu miałem powiedziec ?
-Niall naprawdę co mam zrobic ?
-Nic ,Zayn, po prostu nie wiem, nic.-nadal gapiłem się w czubek moich trampek ,chłopak najwyraźniej nad czymś się zastanawiał, bo się nie odezwał i wbił wzrok w drzewo przed nami. Ponownie zapanowała cisza którą tym razem przerwałem ja.
-Wiesz chyba ci już wybaczyłem ale do końca nie wiem.-chłopak z drzewa przeniósł wzrok na mnie z widocznym uśmiechem błąkającym się na jego ustach . A w oczach można było dostrzec małe iskierki szczęscia. A ciekawe czemu to było dla niego takie ważne...?
-Naprawde ?
-Zayn powiedziałem że nie wiem do końca ale szczerze to nikt nie napisał mi listu przeprosinowego. A tak w ogóle to skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?
-Z dowodu miałeś tymczasowe mieszkanie .
-Aha , czekaj bo czegoś tutaj nie rozumiem skąd wiedziałeś że upuszczę portfel ?
-No może ci to opowiem okej ?
-Spoko
-No więc to było tak no wiesz gdy już poszedłeś w tedy z parku ja myślałem nad planem aby cie przeprosic i postanowiłem cię śledzic w drodze do domu, no ale zmieniłeś najwyraźniej plany bo poszedłś do Nando's, a nawet nie wiesz jak się ucieszyłem gdy dałeś portfel do tylnej ,kieszeni spodni troche ci wystawał więc później nie było tak trudno ,dałem w parku na ziemię funta z nadzieją że go podniesiesz i tak się stało w tedy wypadł ci portfel a ja go szybko podniosłem aby ktoś inny go nie zabrał, ale było trudno bo co chwilę sie obracałeś,a  kryjówka za drzewem nie jest zbyt dobrą kryjówką. No wiesz potem poszedłem do domu i szybko napisałem ten list sprawdziłem adres w dowodzie i ci go podrzuciłem,a resztę to już znasz.
-I zrobiłeś to wszystko żeby mnie przeprosic ? -zapytałem nie mogąc uwierzyc w to co przed chwilą usłyszałem
-Yhyy - wstałem z ławki i stanąłem na przeciwko niego, podniósł swój wzrok na mnie.
-Wstań-powiedziałem bez chwili wachania zrobił to co mu kazałem. Był wyższy trochę ode mnie ,tak po prostu się do niego przytuliłem, po chwili poczułem jego dłonie na moich plecach, buchało od niego ciepłem ,
-Czyli wybaczyłeś ?
-Yhyy.. wiesz nikt się nigdy tak nie starał abym przyjął jego przeprosiny. Chociaż ..-brunet podniósł jedną brew - No wiesz nie pamiętam.
-Okej.-odsunęłliśmy sie od siebie. -Idziemy do wesołego miasteczka, ja stawiam.
-Nie stawiasz będą sam za siebie płacił.
-Nie Niall zepsułem ci gitarę.
-Znowu chcesz się kłócic ?
-Ja stawiam.-powiedział poważnie
-Okej okej nie unoś się bo ci żyłka pęknie.-zrobił groźną minę
-Lepiej uciekaj - dobra zaczynam się go bac ,zacząłem uciekac ile tylko sił w nogach przed siebie a Zayn za mną ,był szybszy i szybko mnie złapał. A niech to ! Złapał mnie w pasie i przerzucił mnie sobie przez ramię (?).
-Puszczaj mnie ! -zacząłem sie wiercic i wydzierac . -Pomocy! To jakiś gwałciciel ! -wołałem tak na żarty ale staruszka przechodząca obok wzięła to na poważnie i zaczęła bic Zayn'a torebka po głowie tak że spadłem na ziemię i boli mnie zadek.
-Nie ma sprawy chłopcze-powiedziała ta dziwna staruszka i odeszła jak się mi wydaje dumna z siebie. Odwróciłem się twarzą do Zayn'a nie widziałem u niego uśmiechu.
-Przepraszam, przepraszam. Nie chciałem ,ale to ty zacząłeś.
-Najlepiej na mnie zwalic masz rację.
-Yyyy nikogo innego tutaj nie ma, masz ciężki żywot.-gdy zobaczyłem jego minę to szybko dodałem -To co idziemy?
-Ehh.. tak chodź.-wstałem z ziemi i otrzepałem spodnie, chyba juz dzisiaj nie usiąde . Do wesołego miasteczka od parku nie było daleko co najmniej 10 minut ,szybko nam zeszła ta droga bo zaczęłlismy rozmawiac o różnych bzdetach, dowiedziałem się że chłopak chce iśc do szkoły muzycznej no ,ale jak już wiem boi sie postawic rodzicom.
-Aha Niall czemu mieszkasz w Londynie ?-nie chciałem aby to pytanie kiedykolwiek padło z jego ust . Nie chciałem go okłamac ,więc postanowiłem powiedziec mu prawde.
-Wiesz rodziece się mnie wyrzekli gdy dowiedzieli się że jestem gejem.
-Ohh.
-Słuchaj Zayn jeśli chcesz ja mogę iśc ..-nie dokończyłem bo mi przerwał
-Nie Niall mi to w cale nie przeszkadza, chodźmy. -ooo jak miło ale i tak wiem swoje pewnie się mna brzydzi i nie chciał żeby mi było przykro, nogi mnie bolą chce odzyskac ten cholerny dowód i iśc do mojego cieplutkiego łóżeczka wyspac sie i pomyslec nad tym jak moje życie jest beznadziejne..
Doszlismy do celu ,kupiliśmy bilety.
-To co najpierw?-zapytał mój towarzysz
-Ja nie wiem wybiera coś.
-Może kolejka górska?
-Okej to chodźmy. - stanęłlismy w kolejce i czekaliśmy aż ten "miły" pan nas wpuści do jednego z wagoników.
Była godzina 17 a mi już nogi wysiadały jeszcze mnie dupa boli jak juz wiecie lubie nażekac. Co poradzic? W końcu weszliśmy do wagonika co bardzo mnie ucieszyło . Chwilę przeczekaliśmy aż kolejka ruszyła, to było straszne przeżycie nigdy więcej już wiem jak sie czują ubrania w pralce..Nigdy więc przysięgam nigdy. W górę i w dół w górę i w dół w prawo w lewo i tak na okrągło. Kręci się mi w głowie . Ooo tak w końcu się ta piekielna kolejka zatrzymała ! Wyszedłem chwiejnym krokim z tego wagonu a Zayn jak gdyby nigdy nic sieszył mordę jak małe dziecko. Dobrze że nie poszliśmy tam po jedzeniu..
-Nigdy więcej.
-Co?-zapytał
-Nigdy więcej.
-Haha Niall nie było aż tak źle.- uniosłem brwi ku górze . -Może coś zjemy?
-Jak chcesz to jedz ja nic nie przełknę.A nie już mi lepiej. Chodźmy coś zjeśc!-uniosłem prawą rękę ku górze jak w jakiś bajkach o superbohaterach.
-Ty tak zawsze?
-Tak ,wiesz ja i jedzenie to nie rozłączna miłośc jak eeeeeee... miałem powiedziec jak Romeo i Julia ale jednak nie ,no dobra nie znadę żadnego sensownego przykładu.
-Hahaha no tym to mnie rozwaliłeś. To co idziemy zjeśc frytki, hamburger, wata cukrowa co tam jeszcze ?
-Może hamburgery?
-Chodź.-doszliśmy do budki z hamburgerami i zamówiliśmy po jednym dla siebie. Głupio mi jest że Zayn chce za mnie płacic, jaki on jest uparty. Zjedliśmy nasz posiłek .
-To co teraz robimy?
-Chodźmy do mojego domu.
-Heee? Po co?
-Chodź.-złapał mnie za nadgarstki i pociągnął za sobą miał takie ciepłe dłonie. Po chwili mnie puścił a ja poczułem nieprzyjemne zimno.Trochę mnie zdziwił z tym domem i  w ogóle. Takie to dziwne? Tak to dobre określenie. Miejmy nadzieje że potem odda mi ten pieprzony dowód.
-Ahaa Niall jeśli chcesz odzyskac dowód będziesz musiał robic co będę ci kazał.-tym to na serio mnie zbił z tropu.
-Ale chyba nie będziesz mi kazał okraśc banku czy coś w tym stylu?-zaśmiał się dźwięcznie.
-Nie.
-I mam nadzieję że to działa tylko na dzisiaj.
-Tak tak.- albo jeśli będę musiał mu wymasowac stopy ! Nie na to się nie zgadzam. Coraz to dziwniejsze pomysły przychodziły mi do głowy i nie chciały wyjśc moje dziwne romyslania przerwał mi jego głos.
-To jesteśmy.-spojrzałem na budynek no może raczej wille była biała z ogromnym ogrodem, biorąc pod uwagę że juz było dośc ciemno a malutkie lampioniki oświetlały ogród wyglądało to przepięknie. Było nawet oczko wodne .
-Wow.-tyle zdołałem z siebie wykrztusic.
 Po chwili stałem w domu wszędzie było ciemno, aż światała rozbłysnęły, moim oczom ukazał się cudowny hol, ściany były pomalowane na biało z różnymi zworkiami koloru złotego , parę kwiatków zwisającycj z sufitu , wieszak na ubrania i komoda jak sądzę na buty ,a na końcu były dębowe schody. Zciągnąłem buty i udałem się za kolegą na górę ,ten dom był piękny.Chłopak przystanął przy jednych z drzwi ,otworzył je i zaprosił mnie tam gestem ręki. Wszedłem tam jak sądze był to pokój mulata i jednak się nie pomyliłem. W rogu stało dwuosobowe łóżko ,a obok szfka nocka a na niej lapmka. Ścany były koloru jasnozielonego,miał tutaj różne plakaty wykonawców Coldplay, Edd Sheran itp. Podłoga została wyłożona jasnymi panelami , na przeciwko łóżka w rogu stoi biurko a na nim laptop i jakieś tam podręczniki jak się domyślam do szkoły. Ma tutaj nienaganny porządek nie to co ja. Usiadłem na łóżku i zacząłem ponownie zastanawiac się co mam niby zrobic.
-Chcesz coś do picia?-zapytał
-Nie dzięki. To co mam zrobic? Wiesz trochę się mi śpieszy.-usiadł obok mnie na łóżku, przeniosłem na niego swoje tęczówki.
-Pocałuj mnie.
-Czekaj możesz powtórzyc bo chyba się przesłyszałem.
-Pocałuj mnie.
-Czekaj czekaj co?-zaczął sie do mnie zbliżac aż jego usta dotknęły moich ,poczułem dziwne iskierki w brzuchu,przymknąłem oczy i zacząłem oddawac pocałunek. Chłopak popchnął mnie na łóżko i usiadł na mnie okratkiem,nadal mnie całujac włożył dłonie pod moja koszulkę i zaczął błądzic rękoma po moim torsie, nie powiem to było przyjemne ,a teraz przez niego jakieś pierdolone moyle mi w brzuchu latają i nie chcą przestac,on ma takie przyjemne usta, ale jak każda istota musimy oddychac i musieliśmy przerwac pieszczotę. Spojrzałem w jego oczy a on w moje, czuje sie jakkbym był zahipnotyzowany. Ściągnął moją koszulkę a ja jego i ponownie zaczęłliśmy się całowac ,rozchyliłem lekko wargi . Rozpoczęłliśmy walkę na języki ( wiem zdanie bez sensu Dop. autorki ) . Nadal się całując odpiął guzik moich spodni i ściągnął je ze mnie, ja tekże zaczęłem odpinac guzik od jego spodni a po chwili oboje zostalismy w samych bokserkach. Lecz po nich też po chwili nie było ani śladu (to zd też bez sensu. dop.autorki). Zayn zaczął całowac mnie po torsie schodząc niżej gdzieniegdzie robiąc mi malinki. Poczułem jak mój członek staje się twardszy.
-Kurwa mac...weź go do buzi...-troche się jąkałem. Zobaczyłem jak chłopak się uśmiecha ,po czym włożył go do buzi.
-Ehh.. kuuuurwa ! Ugh..zaraz dojdę.-po chwili wytrysęła za mnie biała maź.
-Teraz ty Niall'erku.
-Wiesz nie lubię jak ktoś tak do mnie mówi.-zmieniliśmy się pozycjami. Teraz to ja robiłem mu przyjemnośc. Mam taką nadzieję. Nie był to mój pierwszy raz z chłopakiem czy drugi, myślicie że w Londynie nie ma klubów dla homo ? Hahahaha to się przeliczyliście. Po godzinie obciągania sobie położyliśmy się pod kołdrę.
-Możesz oddac mi mój dowód ?
-Haha nom teraz tak.-wstał z łóżka ubrał na siebie bokserki i z kieszeni spodni które miał ubrane wcześniej wyciągnął to czego potrzebowałem. Wstałem ,ubrałem się a on do mnie podszedł i dam mi ten cholerny papier.
-Dzięki.
-Możesz dac mi swój numer ?-zamrugałem zdziwiony na te słowa. Co jak co ale tego się nie spodziewałem.
-No okej. Podaj telefon. A ty zapisz swój w moim.-wymieniliśmy sie telefonami .-Ja już pójdę , narazie.
-Czekaj odprowadze cie.-ubrał szybko na siebie spodnie i wyszliśmy z jego pokoju,zeszliśmy na dół po schodach, ubrałem buty i otworzyłem drzwi.
-To pa.
-Yhyy Pa.-wyszedłem tak to było mega dziwne. Do domu miałem ok 30 minut pieszo więc wyciagnąłem słuchawki i podłączyłem do telefonu.

Siedzę w swoim pokoju wójk pytał sie jak spędziłem dzień itp. nie powiedziałem mu o Zayn'ie co to to nie . wybiła 11p.m ide się umyc i spac.

*rano godzina 7*
Spałem sobie słodko miałem taki piękny sen ale ktoś mnie obudził.
-Halo?-warknałem zaspany do słuchwaki nie patrząc nawet na wyswietlacz
-Spałeś?-od razu rozpoznałem ten głos który należał do Zayn'a
-No wiesz słońce jeszcze nawet nie wyszło więc to chyba normalne.
-No co ty wyszło.
-No dobra dobra dlaczego do mnie dzwonisz w nocy?
-Niall jest 7 rano.
-Dla mnie to noc ,o co chodzi.
-Nic nudziło mi się .
-Na następny raz jak ci sie będzie nudzic to nie wiem poucz sie czy coś .. Jak chcesz to zadzwoń do mnie hmm.. o 12 powinieniem już nie spac. To o 12 a teraz dobranoc.-nacisnąłem czerwoną słuchawkę wiem trochę to było niegrzeczne ale nie lubie jak ktoś mnie budzi. Zasnąłem ponownie.

*godzina 11.30*
Obudziłem sie. tym razem z własnej woli,sprawdziełem telefon żadnych wiadomości lub nieodebranych połączeń.Wstałem z łóżka włożyłem na siebie tylko szare dresowe spodnie i poszedłem do kuchni ,przeerządzic sobie jakieś śniadanie. Wybrałem tosty z serem. Wyciągnąłem chleb z chlebaka i pokroiłem go posmarowałem masłem ,pokroiłem ser żółty, szynke i wstawiłem do piekarnika. Usłyszałem jak dzwoni mój telefon, pędęm pobiegłem do pokoju i szybko odebrałem.
-Halo?
-Śpisz?
-Nie
-Aa to dobrze, nie mogę zbyt długo rozmawiac bo mam przerwę pomiędzy wykładami .
-Yhyy to co chciałeś?
-Spotkamy sie dziś ?-zaskoczył mnie tym pytaniem
-Ee okej gdzie i o której?
-W parku na ławeczce pod dębem o 2p.m
-Ok narazie.

Tylko co ja będę robił do 2..Zjadłem moje jakże spożywcze śniadanie i walnąłem sie na kanpę przed tv.

*godz 2 p.m park*
Siedzę na tej pieprzonej ławeczce i mi piździ. Za przeproszeniem za takie słowa.Ciekawe czego on ode mnie chce? Przekręciłem głowę w prawą strone i ujrzałem mulata, wyglądał jak by to powiedziec :bosko? Szare rurki ,biała koszulka , na to czerwona bejsbolówka i białe converse. Że mu zimno nie jest. Moja usta rozciagnęły się w szerokim uśmiechu, podszedł do mnie.
-Cześc.-przywitał się jako pierwszy i usiadł obok mnie, spojrzałem na niego
-Cześc, dlaczego wyciagasz mnie w taką zimę z domu jeśli mogę wiedziec?
-Chciałem zadac ci pewne pytanie.-zauważyłem jak trzęsą się mu ręce.
-Noo to mów ja przecież nie gryzę.-spojrzał w moje oczy i zapytał
-Emm.. to więc tak wiem że znamy się krótko ale chciałem zapytac czy...-przerwał ale nadal patrzył w moje oczy
-Czy?
-Zostaniesz moim chłopakiem?-serio teraz to mnie rozwalił
-Chwila czyli to znaczy że ty też jesteś homo?
-No tak myślałem że zrozumiałeś po wczorajszym.
-Nie, ja myślałem że ty chciałeś spróbowac czegoś nowego. A co do tego pytania to tak chce.-powiedziałem nie zbyt pewnie, no mało go znam i w ogóle. Chłopak szeroko się uśmiechnął i pocałował mnie czule w usat, odpłynąłem. Nie przejmowalismy się czy ktoś nas zobaczy czy nie. Oderwalismy sie od siebie ,ponownie spojrzeliśmy sobie w oczy, Zayn ponownie się uśmiechnał i powiedział.
-Pamiętasz kolor tej koperty który ci wysałałem?
-Tak, był jak morskie fale?
-Dokładnie,wybrałem taki kolor bo gdy pierwszy raz cie zobaczyłem żuciły mi się w oczy Twoje tęczówki.
-Na to bym już nie wpadł.-woow jaki on kochany.-Ej a twoi rodzice nic do tego nie mają?
-No wiesz wiedzą ale nie mają do tego nic ,powiedzieli mi tylko że moje życie a dokładnie powiedziałem im to wczoraj i szczerze powiedziawszy myślałem że oni są gorsi ,nawet pozwloli mi zmienic szkołe na muzyczną.
-Wooow jak zajebiście gratuluje.
-Dzięki.

*13 września, rano godzina 8* (dajmy nato że była to sobota)
Poczułem jak ktoś wchodzi do mojego pokoju, nie żebym miał słaby sen czy coś ale nie mogłem dzisiaj spac bo miałem koszmar. Jakiś dziwny on był ale go nie pamiętam wiem tylko tyle że obudziłem się z krzykiem.
-Niall wstawaj.-ktoś szeptał mi do ucha.Otworzyłem jedno oko ,potem drugie i ponownie je zamknąłem bo uderzyła we mnie jasnośc. Otworzyłem je i zacząłem sie przyzywczajac do światła.
-Zayn nie umiesz pukac?
-Twój wójek mnie wpuścił i potem poszedł do kawiarni. Mam dla ciebie prezent.
-A z jakiej to okazji?
-Twoje urodziny.
-Serio?-na prawde zapomniałem o swoich urodzinach! Ale ich nie lube bo sie starzeje.
-Tak ale to później chodź na śniadanie to jest pół niespodzianki.
-Tak tak juz wstaje.-zakryłem się kołdrą aż po sam czubek głowy.
-Niall!!
-Żartowałem już wstaje.-odkryłem sie i powoli wstałem z łóżka, chłopak się mi przyglądał moja piżama składała sie z samych bokserek. Poczułem jak ktoś klepnął mnie w tyłek. Odwróciłem sie w jego stronę miał wymalowany uśmiech na twarzy, spiorunowałem go wzrokiem.Ubrałem na siebie szybko jakieś spodnie i byłem już gotowy. Rano zawsze chodze bez koszulki więc...
-Prowadź mój książe.-powiedziałem
-Jak sobie księżniczka życzy.-wyszlismy z mojego pokoju i poszliśmy do kuchni. Na stole były naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-Tylko mi nie mów że przyszedłeś tutaj tak wcześnie aby zrobic mi śniadanie.
-No wiesz przyszedłem.
-Zayn jak ja cie kocham !-rzuciłem sie mu na szyję i czule pocałowałem z języczkiem.Gdy się juz od siebie oderwaliśmy Zayn powiedział
-Też cie kocham Niall. A teraz chodź jeśc. Smacznego.
-Nawzajem.-zjedlismy pyszne śniadanie. Usłyszałem jak mój telefon dzwoni. Pobiegłem szybko do pokoju, spojrzałem na wyświetlacz zaparło mi dech "mama".Szybko nacisnałem zieloną słcuhawke.
-Halo?-głos mi trochę drżał
-Cześc synku wszyskiego najlepszego.-chwila moment przecież ona mnie wywaliła z domu
-Dzięki.
-Synku chciałam cię z ojcem przeprosic za nasze zachowanie bylismy w tedy w szoku, ale wiedz że sie z tym pogodziliśmy i to akceptujemy.
-Co?! Mamo kocham cie!
-Ja ciebie też i jeszcze raz przepraszam . Musze kończyc Paa
-Paa mamuś.- Noo ten dzień zapowiada sie niesamowicie tylko jak sie skończy? Poszedłem spowrotem do kuchni z wielkim szokiem na twarzy.
-Kto dzwonił?
-Mama .
-Co ? To chyba dobrze nie?
-Tak bardzo pogodziła sie z tym i mnie przeprosiła.-zacząłem skakac jak waryjat po domu.
-Niall uspokój sie już mam dla ciebie prezent siadaj i czekaj.
-Eheee..-zniknął za drzwiami kuchni a o chwili wrócił z czymś co miał za plecami.
-Wiesz że bardzo cie kocham nie?
-Tak ja ciebie też.
-No to słuchaj bardzo cie przepraszam że zniszczyłem twoja gitarę, a oto ode mnie prezent.-wyciagnął za pleców klasyczną gitarę.- o mało co oczy mi z orbit nie wyleciały. -Ale to jeszcze nie wszystko.
-Co?! Zayn no weeeź ta gitara to już bardzo dużo.
-Daj mi skończyc. Będziesz chodził ze mną do szkoły muzycznej.-rzuciłem się na niego i pocałowałem czule .
-Dziękuję Zayn nie trzeba było..-nie dane było mi dokończyc.
-Cicho. A teraz mnie pocałuj, spełniłem jego proźbę.

*29 lutego 2012 godzina 8 p.m ,park*
Nadal jestem z Zayn'em i kocham go jak nikogo innego wcześniej poszedłbym z nim na koniec świata. Byłem już z nim nawet w Mulingar przedstawic go rodzicom bardzo go polubili i wzajmnością. Ja także poznałem jego rodziców to bardzo mili ludzie, mam nadzieję że zrobiłem na nich dobre wrażenie. Chodzimy razem do szkoły i idzie nam dobrze.Dzięki niemu moje urodziny były najlepsze dotychczas a na koniec tego dnia hmm.. kochalismy się. Aktualnie jesteśmy teraz na naszej ławczeczce w parku i patrzymy w gwiazdy.
-Niall?
-Hmm?
-Kocham cie.
-Ja ciebie też.
-Wiesz który dzisiaj jest?
-29 lutego a co?
**-Wiesz bo czytałem w internecie jeśli się 29 lutego poprosi irlandczyka o rękę to musi się zgodzic.**-natycmiastowo oderwałem wzrok od gwiazd i spojrzałem na niego. Wstał z ławki i uklęknął na jedno kolano.-To co wyjdziesz za mnie?-wyciągnął z kieszeni spodni małe pudełeczko i otworzył go moim oczom ukzał się srerny pierścinek z wypukłym "Z" na środku. Zaniemówiłem.  Tego się po nim nie spodziewałem.
-Tak ! -rzuciłem mu się na szyję i namiętnie sie pocałowaliśmy.


---------------
**-Wiesz bo czytałem w internecie jeśli się 29 lutego poprosi irlandczyka o rękę to musi się zgodzic.**- czytałam coś takiego ale nie wiem czy to jest prawda raczej w to wątpie a nawet jeśli jest to prawda to chyba dotyczyło to tylko płci przeciwnej

sobota, 15 września 2012

01. Ziall cz. 2


Okej więc zapraszam na częsc 2 ! Eee nie wiem czy jest to godne uwagi czy coś ale jeśli chcecie to czytajcie. Aa i takie pytanie do was w 3 częsci mam dac wątek +18 ? Bo mam zaplanowany. Przepraszam za wszelkie błędy .. Bierzcie udział w ankiecie ! No szczerze to nie jest to o wiele dłuższe od 1 częsci ..  Tak więc miłego czytania i Enjoy!

*2 h później*


A może by tak wyjśc z tąd niezauważonym ? Siedział po środku sali,był tyłem do drzwi wyjściowych ,a aktualnie robił coś na swoim telefonie. Przebrałem sięw swoje ubranie i udałem się w strone wyjścia ,otworzyłem drzwi ale jedak nie wyszedłem ,bo poczułem jak ktoś zaciska dłoń na moim nadgarstku .
-Nie ładnie tak uciekac.-powiedział mi do ucha ,nadal trzymając mnie wyszlismy w kawiarni.
-Nie możesz po prostu mnie zostawic mnie się moje życie podoba.
-Jesteś irlandczykiem nie ?-raczej oznajmił niż zapytał
-Ta bo co?
-Lubie irlandczyków.dobra zaczynam się go coraz to bardziej bac. Doszliśmy do parku.
-Siadaj.-wskazał na ławkę obok mnie, usiadłem .
-Jak zrozumiałeś że chcę wyjśc?
-Drzwi odbijały się mi w wyłączonym wyświtlaczu telefonu.
-Aha-debil,debil,debil -powtarzałem w myślach-czego chesz? -zapytałem
-Przeprosic.
-Okej ,tylko szybko bo sie mi śpieszy.
-Przeprasza,że na ciebie wpadłem ,zaspałem do szkoły a śpieszyłem się na rozpoczęcie.
-Fajnie, czyli mogę już iśc ?
-Przyjmiesz te przeprosiny ?
-Nie raczej nie.-wstałem z ławki i szybko poszedłem do domu. Nikt nie dotyka MOJEJ gitary no teraz to już dotykał . Zawsze zachowywałem się jakby była ona moim dzieckiem i ten kto ją dotknał zawsze dostawał po łapach a ten kto ją zapsół to ugh.. Pamiętam jak kiedyś mój przyjaciej z Irlandii ,Kevin wziął do rąk moją gitarę i tego nie zauważyłem byłem zbyt pochłonięty twitterem zaczął tak się nią "zachwycac" że urwał strunę . Myślałem że go zabiję. Przepraszał mnie przez dwa miesiące.

Ten koleś myśli że jak raz mnie przeprosi to wszystko będzie okej? To jest w wielkim błędzie. Jednak nie poszedłem do domu,tylko do mojej ulubionej restauracji Nando's , przez całą drogę tam miałem dziwne wrażenie jakby ktoś mnie śledził...dziwne ale to tylko ja i moja zryta psychika . Zająłem miejsce na samym końcu sali przy oknie ,zamówiłem ostre skrzydełka kurczaka . Wspominałem wcześniej że kocham jedzenie tak samo jak gitarę? Po około 15 minutach "doszło" moje zamówienie. Zjadłem wszystko ze smakiem ,zapłaciłem,włożyłem portfel do tylnej kieszeni spodni i wyszedłem tym razem kierujac się naprawdę do domu. Postanowiłem wybrac drogę przez park, zacząłem myślec o swoim dziwnym życiu. Czemu podobają się mi chłopcy a nie dziewczyny ? To taaakie dziwne.. Postanowiłem zbierac teraz na kupno nowej gitary. Nadal miałem uczucie jakby ktoś mnie śledził to było dziwne. Chyba pójdę do psychiatry. Zawsze gdy się obracałem nikogo podejrzanego nie zauważałem albo ja mam kiepski wzrok, albo ten ktoś jest świetnym aktorem albo ześwirowałem ,wybieram tą trzecia opcje. Nagle zobaczyłem na ścierzce funta,schyliłem sie po niego i włożyłem do prawej przedniej kieszeni .Poczułem jakby moje spodnie zrobiły się troszkę lżejsze, ale jakoś specjalnie sie tym nie przejąłem .

Doszedłem do domu, przywitałem się z wójkiem i od razu poszedłem do pokoju ,rozebrałem się do samych bokserek i od razu padłem na łóżko, zasnąłem. Obudził mnie natarczywy dzwonek od drzwi, to by znaczyło że wójcio poszedł do kawairni wstałem z łóżka ,szybko ubrałem na siebie jakiekolwiek dresy i poszedłem otworzyc te cholerne drzwi . Lecz, gdy już je otworzyłem nikogo nie było ,wyszedłem nawet na podwórko co było dla mnie nie lada wyczynem bo jest w końcu zima a ja w samych dresach ,bez żadniej bluzy nie wspominając nawet o koszulce, nawet sarpetek, nikogo nie było ,jak nikogo nie było to po co będę tutaj marznąc?wszedłem po małych schodach a na samym szczycie była morska gruba koperta, a na niej napisane ręcznie "Niall James Horan" nie lubię swojego drugiego imienia. Ale mniejsza z tym teraz na prawdę zaczynam sie bac. Co jeśli to list seryjnego mordercy. .Horan myśl nie napisałby tego ręcznie. Wziałem do ręki kopertę i jeszcze raz się rozglądając chcąc upewnic sie że nikogo nie ma wszedłem do śroka. Natychmaistowo zakluczyłem drzwi,pobiegłem do swojego pokoju. Usiadłem na łózku ze swoja "zdobyczą". Obejrzałem ją dokładnie z dwóch stron lecz nic poza moim pełnym imieniem tam nie było. Ale zastanawiało mnie jeszcze jedno czemu do cholery jasne kolor morski?! Postanowiłem ją otworzyc ręce trochę mi drżały, trochę to mało powiedziane trzęsły się jak galareta. Przede mną była teraz otwarta koperta zajrzałem do jej wnętrza a w niej .. to zbiło mnie  z tropu..  Identczny portfel do mojego. Szybko wstałem z łóżka ,znalazłem spodnie w których chodziłem dzisiaj ,przeszukałem zawartosc wszystkich kieszeni ,a znalazłem tylko tego centa. Podeszłem do łóżka ,wziąłem do rąk jak sądzę mój portfel, otwrzyłem go . Znajdowała się tam ta sama suma pieniędzy co wcześniej , wszystkie wizytówki i inne pierdoły były. A jednak nie wszystko brakowało... dowodu osobistego ! To był koszmar. Może został w kopercie ,nie było go, lecdz znajdował sie tam jakiś list, złożony na pół ,otworzyłem go, został napisany ręcznie, żeby sie czgoś dowiedziec muszę to przeytac.

Drogi Niall'u !
Na wstępie od razu Przepraszam z całego serca! Nie chciałem w tedy na ciebie wpaśc w tym parku i zniszczyc cennej rzeczy dla ciebie. Wpadłem na ciebie jak już mówiłem ,bo nie chciałem się spóźnic jestem jakby to ujac "czarną owcą" w szkolę ,mój wychowawca zrobiłby wszystko żeby mnie wyrzucic z tej szkoły. Wolałbym aby mnie wyrzucili ale nie mogę na to pozwolic ,ponieważ moi rodzice każą mi tam studiowac śmieszne nie? Ten nauczyciel zawsze coś na mnie potrafi znaleźc nawet spóźnienie się to dla niego powód do wyrzucenia cię ze szkoły. Najchętniej bym już tam nie chodził ale jakby to powiedziec nie umiem sie postawic rozdzicom.
PS .Jeśli chcesz odzyskac dowód osobisty staw się pojutrze ( 7 września) o 2 p.m w kawiarnia "Cakes and coffee" ( ależ kreatywna nazwa -,- dop. autorki)

                                                                                                                                                                                                                        Ktoś xoxo

Czyli już wiem kto to. Ale tego się nie spodziewałem ,ten koleś z parku to napisał. Swoja drogą to ciekwe jak ma na imię. No ,ale jakby sie nad tym zastanowic jeszcze nikt nie napisał do mnie przeprosinowego listu .
*7 wrześnie (dzień spotkania Nialla i Zayna) godzina 1.55 p.m.*

Siedzę w tej kawiarni przy stoliku w koncie najbrdziej oddalonym od drzwi jak na złośc tylko ten stolik był wolny, nobo jakim innym sposobem mam niby odzyskac mój dowód przecież bez niego sigdzie sie nie ruszę. Musiałem zmienic się zmianą w pracy z Meggie. Wybiła 2 p.m.drzwi otworzyły sie ,a w nich stanął czarnowłosy chłopak, włosy miał postawione na żelu ,do uszu miał włożone białe kolczyki które dodawały mu uroku, dwu dniowy zarost dodawał mu męskości ,jeasowe rurki doskonale opinały jego figurę ,niebieska koszula w kratę a do tego czarne converse ,a ja Niall Horan jestem idiotą czemu do jasnej cholery sie mu tak przygladam?! No ale jest on przystojny swoje czekoladowe oczy przeniósł na mnie i ukazał się szereg nieskazlitelnie białych zębów. Zaczął zmierzac w moją stronę w moim brzuchu zaczęłą robic się dyskoteka.
Pytanie :tylko czemu?
-Cześc.-powiedział i usiadł na przeciwko mnie .
-Cześc to co oddasz mi ten dowód?
-Tak ale pod jednym warunkiem .
-Już się boje.
-Oj to nic strasznego ,spędzisz tylko ze mną ten dzień.
-Taa nie nic strasznego w cale. Dobra zgoda. Aa jeśli mam z tobą spędziec ten dzień to może sie przedstawisz?
-Aa sorki Zayn Malik ,miło mi. -wyciagnął rękę. Uścisnąłem ją bo co miałem zrobic? Przyjemne ciepło rozlało się po moim ciele.
-Okej to co robimy? -zapytałem niby od niechcenia.
-Najpierw park potem wesołe miasteczko a potem niespodzianka.
-Już się boje. -powiedziałem do siebie. -To co idziemy?
-Tak jasne. -wstaliśmy i wyszliśmy z tej kawiarni jakoś nie specjalnie ją lubię.

czwartek, 13 września 2012

Ziall xD

Hey mam coś dla was ! xD
Zdjęcia Ziall'a (info na dole) Enjoy !







Haha to jest zajebiste 




Ohh Horan Hug 




Horan Hug x2




*.*



Trochę niewyraźne


Woo jak Zayn słodko śpi :)






------------------------------------
Okej dodałam zdjęcia Ziall'a xD 2 cz One Shota nie wiem kiedy będzie ale staram się go szybko pisac chce aby był dwa razy dłuższy od 1 częsci a może trzy razy w tedy nie będziecie musieli czekac na 3 cz ( noo jeśli ktoś to w ogóle czyta xD ) Bierzcie udział w ankiecie ;D 





sobota, 8 września 2012

01. Ziall cz 1


01. One Shot - Ziall cz. 1

Info pod rozdziałem


Hej ! Mam na imie Niall Horan mam 19 lat ,mam farbowane blond włosy ,niebieskie oczy w których podbno zatapiają się kobiety...dla mnie to tylko stek bzdur..,pochodzę z Mulingar z Irlandii ,ale mieszkam w Londynie może zapytacie zapytacie czemu? Odpowiedź jest prosta rodzice potocznie mówiąc wywalili mnie z domu gdy dowiedzieli się o tym iż jestem homoseksualistą kazali się wynosic i nigdy nie wraca, dobrze że miałem jakieś oszczędności aby starczyło mi na lot do stolicy Anglii ,mieszkam u wójka Jack'a jest on bratem mojej mamy ale nie dogadują sie zbyt dobrze..nie ma on nic przeciwko mojej orientacji, ma on własną kawiarnię w której nie pracuję ,szczerze to nie wiem dlaczego, po prostu się mi nie chce ,zarabiam grając na gitarze i śpiewając ,gitarę dostałem od zmarłego już dziadka na piąte urodziny ,nauczył mnie na niej grac ,może to jest dziwne ,ale dałem jej imię "Petunia" ,a gdy miałem 14 lat dziadek niespodziewanie zmarł na zawał serca w wieku 64 lat . Ale dośc o gitarze i dziadku aktualnie leżę na łóżku ,postanowiłem jak to codziennie iśc do parku zarobic trochę grosza gram w głównym parku w Londynie ponieważ najwięcej jest tam przechodniów i mam do niego blisko . Jestem tam codziennie ludzią raczej się podoba to co robię ,bo zawsze jest ktoś zainteresowany . Nie zarabiam na tym dużo wręcz same grosze ,ale robię to co kocham . Tak więc wygramoliłem się z łóżka ,podeszłem do szafy wyciągnąłem z niej czarne rurki i białe polo i ubrałem się w ten zestaw ,jest dokaładnie 1 września ale pododa jest bardzo zmienna ,dzisiaj jest początek roku szkolnego, nie chodzę do szkoły ale chciałbym iśc na jakieś studia muzyczne ale mnie nie stac . Postanowiłem się pośpieszys żeby nie wyjśc równo z deszczem ,wziąłem gitarę wcześniej nawet nie wkładając jej do futerału i wybiegłem z mieszkania nie jedząc nawet śniadania była godzina 7a.m i udałem się szybkim krokiem do parku ,nie wiem czemu ale miałem na dziś złe przeczucia . Tak głupi jestem .Dotarłem na miejsce na przeciwko mnie stała fontanna ,usiadłem na jej brzegu,gitarę położyłem na kolana i zacząłem grac melodię piosenki coldplay-Paradise ,a po chwili z moich ust wydobyły się pierwsze słowa ,ludzią chyba się spodobało bo zaczęłli się zbierac było ich około 30 .Gdy skończyłem akurat z nieba zaczęły spadac krople deszczu ,nałożyłem kaptur na głowę ,zabrałem gitarę do ręki i udałem się w strone wyjścia z parku ,spuściłem głowę patrząc się na swoje buty ,nagle poczułem jak coś lub może raczej ktoś wpada na mnie z ogromną siłą . Moja gitara upadła na ziem a ja na nią i po prostu uległa całkowitemu zniszczeniu.Nie mogłem w to uwieżyc moja najcenniejsza pamiątka po moim ukochanym dziadku została zniszczona ,powoli zaczęły zbierac się w moich oczach łzy czego nie było widac bo już się bardzo rozpadało.
-Przepraszam.-męski głos dobiegł do moich uszu ,podniosłem głowę i ujrzałem sprawcę mojego wypadku miał czarne postawione na żelu włosy ciemną karnację ,czkoladowe oczy ,był ubrany w czarne rurki ,białą koszulę i czarną marynarkę. Mimo iż był przystojny i tak nie mogłem powstrzymac swojego gniewu . Wstałem z ziemi otrzepałem spodnie na tyłku i powiedziałem
-Twoje pierdolone przepraszam nie przywróci Petuni do życia!-wykrzyczałem mu prosto w twarz .Był zdziwiony.
-Petunia?
-Gitara.
-Przepraszam na prawde nie chciałem .
-W dupie mam twoje przeprosiny.-pozbierałem resztki instrumantu i udałem sie do domu wujka zrozpaczony . Położyłem resztki gitary na łóżku i udałem się do kuchni gdzie urzędował wujek.
-Hej, wujku mogę u ciebie pracowac?-zapytałem w drzwiach ,Jack mieszał coś w garnku który stał na gazie.
-Eee.. jasne Niall ,a już nie zarabiasz na gitarze?-zapytał marszcząc brwi. Opowiedziałem mu całą historię ze szczegółami . Miał szeroko otwarte oczy.
-To może jakieś przeznaczenie?-spytał mróżąc oczy
-Haha weź nie wierzę w coś takiego, ale muszę powiedziec że był przystojny ale mniejsza z tym kiedy mogę zacząc?
-Od jutra o 9.
-Spoko
-Za 10 minut obiad.-gdy usłyszałem to zdanie udałem się do pokoju . Taki mi szkoda tej gitary nawet mnie nie stac na nową strasznie się do niej przywiązałem i zawsze przypominała mi o dziadku.

**Następnego dnia rano, godzina 9**

Jestem w kawiarni wujka ,fajnie tutaj jest. Nawet mam ubrania robocze składające się z czarnych rurek i białej koszuli, jestem kelnerem.
Zacząłem obsugiwac klijentów niektórzy byli bardzo wybredni, "nobo w moja kawa jest za czarna" no proszę was... podszedłem do następnego z kolei stolika jakiś chłopak głowę miał "schowaną" w karcie menu.
-Dzień dobry, jestem Niall w czym mogę służyc?-jak zwykle ta sama śpiewka ,chłopak podniósł głowę z nad karty i wzrok przeniósł na mnie, zacisnąłem dłonie w pięści aby sie opanowac. Nie mogłem w to uwierzyc przede mną był ten sam koleś z parku który rozwalił mi gitarę . Chyba zdziwił sie widząc mnie tutaj ,ale co mnie to obchodzi, muszę zgrywac miłego chociaż z chęcią rozwaliłbym mu mordę .
-To co podac?-zapytałem grzecznie
-Latte.
-Oczywiście, zaraz przyniosę.-wymusiłem usmiech ,najchętniej napluł bym mu do tej kawy lub dosypał czegoś ale nie będę chamski . Położyłem zamówienie na tackę i "włączyłem" mój uśmiech . Położyłem kawę na stolik.
-Proszę ,życzę smacznego.-chciałem odejśc ale ktoś a może raczej ON złapał mnie za nadgarstek.
-Poczekaj.-powiedział ,obróciłem się do niego przodem.
-Podac coś jeszcze?
-Nie, ale usiądź chce porozmawiac.
-Nie moge jestem w pracy.
-To po pracy.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo cie nie lubię.
-Słuchaj jeśli ze mną nie porozmawiasz będę cię tutaj codziennie nachodził.- wzdychnąłem ciężko, nie miałem innego wyboru, nie chce widziec jego twarzy do końca życia.
-Dobra , kończę za dwie godziny. Jak chcesz to sobie idź lub zostań szczerze to wolę żebys wybrał tą pierwszą opcję.-powiedziałem obojetnie.
-Poczekam. -wzdychnąłem ,odeszłem od stolika. Ponownie zacząłem obsługiwac klientów kawiarni

-----------------
Miałam już to napisane trochę wcześniej ale nie chciało się mi tego przepisywac na kompa.. Przepraszam za wszelkie błędy wiem dośc dużo ich. Mogło by mi z tego wyjśc prawdę mówiąc opowiadanie ... Będzie to miało ok 3-4 części . Następna nie wiem kiedy się pojawi.. Postaram się już jutro zacząc pisac bo w niedzielę zawsze sie nudzę ^ ^ Jeśli chcecie o coś zapytac lub byc informowani o następnych częsciach to jest mój tt: @Zaawsze_Spoko lub gg: 36444496 . ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZE..